Sunday, 16 September 2012

Olej kokosowy – tłuszcz, dzięki któremu schudniesz.

Olej kokosowy przez długi czas uznawany był za niezdrowy przez zawartość nasyconych kwasów tłuszczowych. Nie ma jednak wątpliwości, że ten rodzaj tłuszczu jest dość specyficzny ze względu na średniej długości łańcuchy atomów węgla.

Największy procentowy udział w składzie oleju kokosowego ma kwas laurynowy, co ciekawe ten sam rodzaj kwasu obecny jest w mleku matki. Wspiera on w naturalny sposób odporność naszego organizmu. Ma  bardzo silne działanie bakterio- i grzybobójcze, stanowi skuteczną broń także w walce z wirusem HIV czy bakterią Helicobacter pylori. Zmniejsza on także nadprodukcję łoju zapobiegając nadmiernemu przetłuszczaniu się włosów. Blokując działanie enzymu przekształcającego testosteron w jego aktywną formę odpowiedzialną za nasilanie procesu łysienia wśród mężczyzn skutecznie zapobiega bądź zmniejsza utratę włosów.

Liczne badania dowiodły, iż mimo obecności w oleju nasyconych kwasów tłuszczowych nie ma on negatywnego wpływu na poziom „złego cholesterolu” w organizmie.
Badania prowadzone wśród ludności tradycyjnie konsumującej duże ilości oleju kokosowego potwierdziły kliniczne wyniki wskazujące na brak korelacji między spożyciem tego rodzaju oleju, a chorobami sercowo-naczyniowymi.

Olej kokosowy znacząco ułatwia absorpcję minerałów – szczególnie wapnia i magnezu, witamin z grupy B i tych rozpuszczalnych w tłuszczach: A,D,E i K.
Dzięki tym właściwościom zapewnia skuteczną ochronę przed osteoporozą i zubożałą mineralizacją kości.
Przyczynia się do zachowania zdrowia włosów, skóry i paznokci używany zarówno od wewnątrz jak i zewnętrznie.

Jak olej kokosowy pomoże Ci schudnąć?
Jak już wcześniej wspomniałam zawiera średniej długości łańcuchy, co oznacza, że jest szybko konwertowany w organizmie w energię. Zapewnia to właściwe wykorzystanie go i pewność, iż nie zostanie on zmagazynowany w postaci tkanki tłuszczowej.
Olej kokosowy poprawia również metabolizm i funkcje tarczycy, która z kolei odpowiada za produkcję hormonów bezpośrednio wpływających na tempo przemiany materii.
Cztero- tygodniowe badanie prowadzone przez Międzynarodowy Instytut Zdrowia jednoznacznie udowodniło, iż średniej długości łańcuchy kwasów tłuszczowych obecne w oleju kokosowym mogą być uznane za środki w zapobieganiu bądź leczeniu otyłości gdyż spożywanie diety bogatej w nie skutkuje większą utratą tkanki tłuszczowej w porównaniu do spożywania takiej samej ilości olejów posiadających długie łańcuchy węglowodorowe.

Olej kokosowy można poddawać działaniu wysokiej temperatury, przez co nadaje się zarówno do gotowania jak i pieczenia.

18 comments:

  1. W sumie wiele olei roślinnych pomaga schudnąć właśnie ze względy na nienasycone kwasy tłuszczowe. Oleju kokosowego jeszcze nigdy nie używałam. Wiem, że wiele osób się nim zachwyca, a zwłaszcza wegetarianie.

    ReplyDelete
  2. No:) tylko ten ma średniej długości inne niż popularna oliwa z oliwek, olej rzepakowy czy lniany. Spróbuj jest ekstra tylko trzeba wybierać raczej te certyfikowane ale ich cena nie jest jakaś wygórowana bo ok.15-20złotych.Dobrze też działa jako odżywka na włosy jak się pozostawi go na nich na całą noc :)))

    ReplyDelete
  3. Cieszę się, ze trafiłam na twojego bloga,bo widać, że wiesz o czym piszesz(przeczytałam pozostałe notki). :)

    Mam pytanie: wiem, że jesteś wegetarianką, wiec chciałam zapytać jakie są twoje główne źródła białka?

    ReplyDelete
  4. Cześć:) Generalnie łączę zboża czyli np. makaron pełnoziarnisty/ryż/quinoe z fasolami różnego rodzaju, a chleb np.żytni/orkiszowy z tofu/masłem orzechowym. Jem jogurty ekologiczne, jaja z wolnego wybiegu więc generalnie nie brakuje w mojej diecie na pewno białka. Zresztą ułatwia ono odchudzanie mówiąc prosto bo jest dłuuugo trawione - stąd działanie diety Dukana:)

    ReplyDelete
  5. Właśnie będę robić zamówienie na zapasy olejku kokosowego. A Ty gdzie kupujesz?

    ReplyDelete
  6. ja kupuje najczęściej w zdrowych żywnościach, online też można dostać byle by nie brać tych dostępnych w "kuchniach świata" bodajże KTC czy jakis taki - nadaje się tylko jako balsam do ciała :D

    ReplyDelete
  7. pierwsze słyszę, ale dobrze wiedzieć! :)

    ReplyDelete
  8. Dziękuję za odpowiedź. Pytałam, ponieważ sama jestem wegetarianką od dwóch lat i wcześniej nie zwracałam na to uwagi,ale odkąd pilnuję dzienniego zapotrzebowania na białka, węgle i tluszcz, pojawił się problem właśnie ze źródłem białka. Ponieważ BARDZO chcę schudnąć, to zmuszam się do jedzenia jajek(ok.5-6 dziennie),których nie jadłam już rok. Ale pomimo jedzenia jajek, fasoli, kasz, twarogu itd. musiałam dodać do swojej diety tuńczyka :( jestem na siebie bardzo zła, jest to sprzeczne z moimi poglądami,ale nie mam pojęcia,co innego mogłabym zrobić... Wcześniej problem częściowo rozwiązywało również mleko, serki wiejskie i jogurty,ale tyle się teraz negatywnych opinii nasłucham o nabiale, że zostawiłam tylko twaróg. Ech...

    ReplyDelete
  9. Nie mówiąc już o tym, że te jajka i tuńczyk ledwo mi przez gardło przechodzą... ;<

    ReplyDelete
  10. o jej! a na co tyle jajek!!! zapotrzebowanie na białko to ok.1,8g na kilogram masy ciała nie przekraczaj zbytnio normy bo obciążysz nerki, a nerki i wątroba to nasze organy detoksykacyjne będziesz mogła mieć później problem z cellulitisem. Jak już jesz często jajka to 2x w tyg. jedz je z żółtkiem, a przez resztę dni niech to będzie samo białko bo przypominam, że żółtko to sam tłuszcz w dodatku nasycony!
    Twaróg akurat jest silnie zakwaszający przez co może powodować zaparcia włącz do diety jogurty z niewielką ilością tłuszczu i zwróć uwagę żeby nie było w nich dużo węglowodanów bądź/i zagęstników, chudy twaróg od czasu do czasu też nie zabije jak połączysz go z warzywami(alkalizującymi)tuńczyka zdecydowanie odradzam ze względu na metale ciężkie, kup sobie quinoa - jest to takie drobne ''zboże'' choć chyba nigdy nie sklasyfikowane z dużą zawartością białka i aminokwasów, jedz kefir, różne fasole, migdały, tofu, tempeh - jestem przekonana, że pokryjesz dzienne zapotrzebowanie.

    ReplyDelete
  11. Ok, tak zrobię :) Dziękuję bardzo za wszystkie rady, bardzo mi się przydadzą :*

    ReplyDelete
  12. Kokosowego jeszcze chyba nie próbowałam ;)

    ReplyDelete
  13. O jajkach polecam poczytać, bo widzę, że wiedza jest trochę nieaktualna (np. http://www.kfd.pl/jajko-na-zdrowie-84.html, choć lepiej sięgnąć do artykułów naukowych, których jest od groma). Wyrzucanie żółtek to największa głupota jaką możemy robić. To tam jest najwięcej witamin i minerałów.
    Po drugie cellulitis to stan zapalny skóry, który nie ma nic wspólnego z jajkami i toksynami w naszym organizmie. Nie myl zjawiska cellulitu z cellulitises - to dwie zupełnie inne bajki.

    ReplyDelete
  14. ja napisałam gdzieś że żółtko jest niezdrowe? koleżanka napisała że zależy jej na pozbyciu się zbędnych kilogramów a żółtko to źródło tł. jeśli je ich 5-6 dziennie to zapewne przekracza dzienne zapotrzebowanie na nie dodatkowo tworząc dysproporcję między nasyconymi w stosunku do tych nienasyconych. Przypominam ze nasycone kwasy tłuszczowe sprzyjają stanom zapalnym (cellulitis) a dodatkowo chce zauważyć, że nadprogramowa tkanka tłuszczowa (a w niej głównie są magazynowane toksyny) sprzyja cellulitowi-także z niczym się nie pomyliłam.
    Co do witamin i minerałów - są inne ich źródła jeśli będzie jadła 2x w tyg. żółtko wraz z innymi zdrowymi produktami w ciągu tygodnia inaczej mówiąc dobrze zbilansowaną dietą - nie narazi się na żadne niedobory.
    Co do artykułu wpływ żółtek na podniesienie frakcji złego cholesterolu zaobserwowano w przypadku poddawania go obróbce w bardzo wysokiej temperaturze ( czyli np.jajka sadzone, jajecznica). Radzę się zapoznać z publikacjami pubmed'u zamiast podsyłać artykuły z forum KFD gdzie każdy może umieścić co chce.
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
  15. No nie koniecznie przekracza się dzienne zapotrzebowanie, gdyż 6 jajek to około 30 g tłuszczu. Jak wiadomo, kobieta powinna spożywać CO NAJMNIEJ 1g tłuszczu/ na kilogram masy ciała nawet podczas diety redukcyjnej.
    Co do artykułu - po pierwsze proszę zapoznać się z autorem (Prof. Tadeusz Trziszka - UP we Wrocławiu), a po drugie chyba wspomniałam, że polecam artykuły naukowe, których jest dość spora liczba.
    Nie widziałam, że cellulitis jest spowodowany przez tłuszcze nasycone. Mnie raczej uczono, że spowodowany jest przez bakterie, oparzenia, urazy. No ale widocznie nauka w tej kwestii poszła do przodu. :]

    ReplyDelete
  16. taaak? ale liczy się jakość ich. Jeśli waży załóżmy 50kg i zje 30g nasyconych to chociażby zjadła kolejne 20g pochodzące ze źródeł roślinnych jak awokado czy oliwa z oliwek to i tak są zaburzone proporcje!
    znam Pana Trziszkę spokojnie co nie zmienia faktu ze 6 żółtek dziennie to za dużo - trzeba mieć jakiś umiar i dobrze zbilansować dietę bo można popaść w skrajności.
    Cellulitis to stan zapalny tłuszcze nasycone nasilają wszelkie stany zapalne w organizmie od reumatoidalnego zapalenia stawów począwszy skończywszy na zwykłym zapaleniu skóry. Przy okazji warto wiedzieć, że z kolei nienasycone kwasy tłuszczowe mogą wpływać na zmniejszenie stanów zapalnych poprzez wpływ na prostaglandyny czyli hormonów mających bezpośredni wpływ na regulację procesów zapalnych.
    Heh dietetyka to dziedzina, w której wszystko układa się jak puzzle gorzej jak ktoś ma luki w wiedzy. :)))

    ReplyDelete
  17. Szanuje Twoje zdanie i nie zamierzam na siłę czegoś udowadniać, bo po co to ma się zamienić w niemiłą dyskusję.
    Na koniec chcę tylko nieśmiało wtrącić, że cellulitis powodują bakterie z zewnątrz, ale mniejsza z tym.
    Nie musisz mi imponować wyszukanymi nazwami, trochę na ten temat wiem. :)

    Pozdrawiam i miłego blogowania. :)

    ReplyDelete
  18. No i wspaniale sie dalej sklada bo nasycone kwasy tłuszczowe obnizaja odporność organizmu a co za tym idzie staje sie on mniej odporny na dzialanie szkodliwych patogenow - w tym przypadku bakterii. A i juz w momencie zarazenia nadal jest wazna dieta oprocz stosowanych antybiotykow. Wiec dalej jestem zdania ze spozywanie zbyt duzej ilosci nasyconych kwasow tluszczowych sprzyja cellulitisowi!
    I nie mam zamiaru niczym imponowac jesli domyslam sie ze o prostaglandyny chodzi.
    Równiez pozdr. ;)

    ReplyDelete