Sunday, 14 December 2014

Recenzja książki: DIETA GRECKIEGO DOKTORA



Uwielbiam czytać dietetyczne książki. Zarówno fachowe jak i te mniej o zupełnie luźniej i przystępnej treści. Postanowiłam więc dodawać na bloga recenzje byście łatwo mogli znaleźć pozycje warte przeczytania jak i te, które lepiej sobie darować. ;)
Dziś na celowniku książka Alexandra Lindberga Fedona "Dieta greckiego doktora".




Liczba stron: 256
Ocena: 6/10
Słowa klucze: dieta, zapobieganie chorobom żywieniem, zdrowe odżywianie


"Mając piętnaście czy dwadzieścia lat, ma się takie ciało, jakie zaprojektowały dla nas geny; w okolicach czterdziestki zaś takie, na jakie się zasługuje."







Książka ta głównie skupia się na indeksie glikemicznym pożywienia ale nie omija także podstawowego omówienia wszystkich grup pokarmowych. Mimo tytułu nie skupia się tylko i wyłącznie na diecie śródziemnomorskiej, a raczej wskazuje zalety zdrowej i dobrze zbilansowanej diety. Bardzo dobrze wyjaśnia w sposób przystępny rolę kluczowych składników diety.
Czyta się ją bardzo przyjemnie i szybko. Opiera się na faktach oraz podaje jasne i klarowne argumenty. Nie ma w niej tzw. lania wody i pisania o niczym, zawiera praktyczne rady.
Jedna z nich:
"Pewna ilość białka do każdego posiłku czy przekąski usprawni spalanie tłuszczu w organizmie i lepiej zaspokoi apetyt niż same węglowodany. Jogurt albo twarożek zjedzony na śniadanie zwiększy przemianę materii, a zawarte w nim białko będzie stymulować produkcję glukagonu."
(Moje przyp.: glukagon jest potrzebny by inicjować przemiany kwasów tłuszczowych w organizmie).
Na końcu książki znajdziemy cztero-tygodniowe menu składające się ze śniadania, II śniadania, obiadu, podwieczorku i kolacji. Nie brak w niej także przepisów wraz z obliczonym ładunkiem glikemicznym gotowego dania. Fajnym dodatkiem jest też lista produktów żywnościowych wraz z indeksem glikemicznym i zawartością w nich węglowodanów na 100g produktu.
Nie do końca mogę zgodzić się ze słusznością używania fruktozy jako słodzika. Dlatego też w przepisach dania ją zawierające jeśli już słodziłabym miodem, ksylitolem bądź stewią. Mimo, że książka jest naprawdę fajnie napisana ogólną punktację odjęłam za szczegóły choćby taki "z nieznanych powodów u niektórych osób sok grejpfrutowy zakłóca proces wchłaniania i przemiany substancji leczniczych". A właściwie te powody są dość dobrze i powszechnie znane - są to zazwyczaj związki flawonoidowe jak furanokumaryny. Bądź panujący w niej nadal mit, że częste posiłki zwiększają tempo przemian metabolicznych ułatwiając odchudzanie.
Mimo wszystko polecam jako luźną pozycję na wolne chwile. Nie spełni ona zapewne oczekiwań dietetyków i nie zaspokoi ich ciekawości gdyż informacje w niej zawarte są dość powszechnie znane. Nie mniej jednak mogę z czystym sercem zachęcić do przeczytania.

No comments:

Post a Comment